Planowanie w czasach kryzysu

Epidemia w czasach internetu to zupełnie nowa sytuacja dla wszystkich.
Dzięki nieprzerwanemu dostępowi do informacji wiemy o losach niemal każdego kraju, możemy oglądać mapy zachorowań, specjalizować się w epidemiologii i oglądać memy z pustymi półkami. Poza internetem, możemy liczyć rolki papieru, analizować planowaną pomoc dla przedsiębiorców, rozmyślać nad zasadnością referatu z WFu i wspierać tych, którzy są na pierwszej linii kontaktu z chorymi. Mamy możliwość wykonywania pracy lub martwimy się nieuchronnością ZUSu. Możemy wyjść na spacer i po zakupy lub siedzimy w domu, bez możliwości jego opuszczenia.

Dla wielu z nas nowe okoliczności wpłynęły na stan finansów, plan dnia i aktywność fizyczną. Mamy prawo nie wiedzieć co robić, próbować wszystko wypierać, bać się i szukać złotego środka. Bez względu na to co robimy i czujemy, jesteśmy w tym wszyscy, Obecnie nic też nie wskazuje, abyśmy szybko wrócili do “mitycznej” normalności. Dlatego, warto próbować dogadać się z nową rzeczywistością. Ten tekst przedstawia jeden ze sposobów, w jaki można zacząć to robić.

Ilość udostępnianych materiałów, dzięki którym możemy się rozwijać – rośnie codziennie. Lawinowo, niczym diagnozy. Zawsze też jest i cierpliwie czeka cały netflix, cały youtube i darmowe premium w Empiku. Wypadałoby też potrenować, bo przecież 5/9 fejsbuka i 4/7 instagrama na żywo relacjonuje swoje domowe wyczyny, na wszystkim co może być chwytotablicą lub trawerserem.

Wszystko wspaniale, ale każde zetknięcie z wiadomościami i dłuższe przewijanie “internetów” może skutecznie zmęczyć, przysporzyć lęku o przyszłość i zniechęcić do wszystkiego. Niczym 6.1+ po oblakach, z którym śpiewająco poradzili sobie już wszyscy poza Tobą.

Nicmisięniechcizm i zzombienie czekają z otwartymi ramionami, by utulić i nie wypuścić w takich momentach.

Jednym ze sposobów na ułożenie się z obecną rzeczywistością i odparcie nicmisięniechcizmu, jest ujarzmienie struktury dnia i tygodnia, które wywróciły się nam wraz z nastaniem epidemii. Dlaczego?
Brak stałych elementów, takich jak:
– wyjście do pracy,
– trening o 18,
– heheszki przy klarowaniu linu,
– zakupy po sekcji, itd.
dał nam “nowy” wolny czas w ciągu dnia. Problem w tym, że nowo zdobyty wolny czas, wolelibyśmy przeznaczyć na większą ilość treningów, dłuższe wyjazdy na west, dłuższe heheszkowanie przy klarowaniu liny lub piwo ze znajomymi. A mamy co mamy. I gdyby tego wszystkiego było mało – nagła zmiana zabrała nam rytm, wprowadziła chaos i zaprosiła nicmisięniechcizm do rozgoszczenia się.

Jak możesz rozpocząć układanie się z nową rzeczywistością i odebrać przynajmniej część wolnego czasu od nicmisięniechcenia?

Zastanów się nad tym, co:
➡️ musisz robić codziennie “żeby żyć”: np. pracowanie, gotowanie, odrabianie lekcji, wyprowadzanie psa, itd.
➡️ musisz robić co kilka dni “żeby żyć”: zakupy, itd.
➡️ chcesz zrobić “bo tak”: mycie okien, malowanie, itd.
➡️ chcesz robić “bo sport”: joga z jutubem, spacer, bieganie, chwyto, podciąganie, pompki, itd.
➡️ chcesz robić “bo rozwój”: kursy online, zakurzone książki “do rozwoju”, webinary, itd.
➡️ chcesz robić “bo relaks bez przewijania internetu”: leżenie, zakurzone książki cywilne nie do rozwoju, szycie, szydełkowanie, robienie na drutach, rysowanie, spa w wiadrze, tańce ze spotifajem, itd.

Wypisz wszystko na kartce!
Możesz też inaczej rozpisać aktywności, które chcesz robić. Nasz podział jest bardzo ogólny (ale tańce ze spotifajem i jutubem warto uwzględnić).
Zastanów się i zapisz jak często chcesz robić to, co … “chcesz robić”.
Zastanów się nad tym, kiedy poszczególne aktywności będzie Ci łatwiej zrobić, np.:
➡️ rano: spacer, trening na chwyto, joga z jutubem,
➡️ “w dzień”: praca, gotowanie, lekcje, kursy,
➡️ wieczorem: tańce ze spotifajem, szydełkowanie.
Jesteśmy przy kluczowym elemencie! Zacznij prowadzić dzienniko-planner, w którym ogólnie, blokowo rozpiszesz swoje aktywności na czasy zarazy. Będziesz też zaznaczać realizowane działania.

Prowadzenie dziennika oraz ułożenie nawet bardzo prostej struktury dnia i tygodnia, uruchamia w nas poczucie zobowiązania do robienia “czegokolwiek, wspomaga dyscyplinę i daje nową rutynę. Rutyna jest kluczowa w trudnych momentach, gdy potrzebujemy dużo siły woli na stawianie czoła trudnemu światu. Rozmyślanie o tym, że “muszę się za coś wziąć, ale może chyba jeszcze nie wiem za co i kiedy” – odbiera siłę. Dodatkowo, prowadząc nawet najprostszy plannerodziennik szanse na to, że zrobimy coś więcej niż przewijanie internetu – zdecydowanie wzrosną.
Będziesz mieć też pamiątkę z tych ciekawych czasów.

Aby ułatwić Wam kolejne tygodnie nowej rzeczywistości, przygotowaliśmy kilka prostych dziennikoplannerów, w których możecie rozpisać czas na:
– treningi,
– rozwój,
– zakupy,
– spacer, itd..

Sprawa jest prosta. Prześlemy Wam szablony plannerów, wystarczy, że zapiszecie się tutaj: https://docs.google.com/…/142hoa8SfeQGjc4N66TL58SdbO03aAAu…/

Kilka dodatkowych porad od nas dla Was:
➡️ Trzymaj planner w zasięgu wzroku.
➡️ Wyznacz godziny, w których sprawdzasz wiadomości oraz określ dokładną ilość czasu jaką na to poświęcisz.
➡️ Zaplanuj max. 60% 70% dnia – aby mieć czas np. na pozaplanowe leżakowanie.
➡️ Uwzglednij swoją efektywność dobową – jeśli jesteś porannym zombie, nie planuj intensywnego treningu na chwyto na 6:30.
➡️ Nawet na trening domowy załóż swoje treningowe lajkry lub spodnie wspinaczkowe i koszulkę – dres “napodomu” na pewno się nie obrazi.
➡️ Umów się ze znajomymi na trening online – partner wspinaczkowy, który będzie ci Towarzyszyć – jest skarbem.
➡️ Nie czekaj, aż wszystko minie. Tydzień czekania wystarczy

Jeśli nie masz pomysłu na treningi – zgłoś się do nas. Chętnie pomożemy, układając Ci plan lub prowadząc go online. Po tygodniu widzimy, że jest to możliwe i super wychodzi.

Zachęcamy też do tworzenia swoich własnych planneroczegokolwiek, które będą dopasowane do waszej sytuacji.
Więcej o sile woli i znaczeniu rutyny (ale nie tylko), możecie znaleźć w książce: “Siła Woli” R.F Baumeister, J. Tierney.

Tekst przygotowała Magda
zaprzyjaźniona z ROCK YOUR BODY ☺️